„Jestem jak żywa antena – zbieram ze świata tropy”. Aga Kozak o boskich debatach
Aga Kozak, kuratorka sekcji debat na Boskiej Komedii. Fot. Eliza Krakówka

Rozmowy z twórcami i twórczyniami, spotkania eksperckie, żywe dyskusje na tematy aktualne, a zarazem doskonale powiązane z festiwalowymi spektaklami. O rozrastającym się programie boskich debat i spotkań rozmawiamy z jego kuratorką, Agą Kozak.

MAGDALENA WALO: Nie da się ukryć, że pasmo boskich debat się rozrosło. Nawet gdzieś padło, że powstał taki mini festiwal w festiwalu. Od początku czułaś potrzebę poszerzenia i uzupełnienia festiwalowych wątków o te rozmowy i spotkania, czy może wyszło to przypadkiem, już w trakcie konstruowania programu?

AGA KOZAK: Tak! Jest tego mnóstwo, ale odpowiadamy tym samym na potrzebę naszej publiczności, która po prostu chciałaby po pierwsze, pobyć z artystami, też „nie w roli", po drugie, dowiedzieć się więcej o przedstawieniach, po trzecie – mieć kontekst i dostać go w żywych rozmowach live. Aż po kolejne – środowisko teatralne potrzebuje kontekstów! Teatr to świat, a świat to teatr – więc rozmowy kontekstualne o świecie w kontekście teatru i odwrotnie są potrzebne! A ja po prostu zostałam zaproszona przez Bartosza Szydłowskiego do wymyślenia tzw. „discourse programme", co czynię z wielką przyjemnością. A na to, że będę w tym dobra, wpadła Maja Kuczmińska.

MW: Tegoroczny program jest niezwykle gęsty, bardzo różnorodny, wielogłosowy. Zdradź nam proszę, w jaki sposób nad nim pracowałaś.

AK: Najpierw rozmawialiśmy z dyrektorem Szydłowskim o tym, co MUSI się znaleźć w programie debat, rozmów, spotkań, a potem dołożyłam moje „cukierki". Budując program, zaczynam od burzy mózgów ze sobą i z zespołem i od intuicji, bo jestem jak żywa antena – zbieram ze świata tropy. To chyba taka dziennikarsko-ADHDowa przypadłość zamieniona w talent. A potem otwieram telefon i dzwonię do tych wszystkich osób, co do których wiem, że mają coś ultraciekawego do powiedzenia na dany temat, i albo proszę ich o ułożenie dla nas panelu, albo układamy go razem. Mam życzenia, sugestie, ale to prowadzący odpowiedzialni są za „dramaturgię". Są w końcu specami w danej dziedzinie.

MW: „Czekając na barbarzyńców" to motyw przewodni tegorocznej edycji festiwalu. Kto Twoim zdaniem jest takim barbarzyńcą lub barbarzynką tegorocznych debat?

AK: W tym pozytywnym aspekcie? Arti Grabowski, który bardzo pięknie przekierował debatę o ciele na duchowość ciała. Oraz prof. Monika Płatek, która jest po prostu waleczną osobą, totalną tricksterką w dziedzinie filozofii i prawa.

MW: W ubiegłym roku byłaś prowadzącą większości spotkań, w tym roku oddałaś to pole różnym ekspertom i ekspertkom. Skąd taka decyzja?

AK: Bo już bym nie udźwignęła tylu rzeczy – ale zapewniam cię, że prowadziłam z tylnego siedzenia! I czasem wyrywałam się, żeby coś podprowadzić, coś dopowiedzieć – straszny nawyk, ale jestem jednak kontrolującą „matką" tej sekcji. Mam nadzieję, że mi wybaczono. W następnym roku może uda się coś prowadzić, bo to UWIELBIAM!

MW: Za nami już połowa planowanych debat i dyskusji. Zdradzisz, co jeszcze czeka na widownię Boskiej Komedii i dlaczego naprawdę warto wybrać się na te właśnie spotkania?

AK: W piątek nie można przegapić dyskusji o państwie w sytuacji granicznej – 18:45 w MOS (wstęp wolny, nie trzeba mieć biletu). Mogłoby się wydawać, że to debata o Ukrainie, ale tak naprawdę to zmierzenie się z palącymi etycznymi pytaniami o to, co i jak robić w sytuacji, gdy barbarzyńcy – ci prawdziwi – najeżdżają. Opowiadam o tym ze zdławionym gardłem, bo sama nie wiem, co bym zrobiła. A w naszym panelu wspaniały dziennikarz i pisarz, szef Działu Zagranicznego Gazety Wyborczej – Michał Olszewski – porozmawia z niebywałą, młodą korespondentką wojenną Antoniną Palarczyk, z Ziemowitem Szczerkiem, pisarzem, który w Ukrainie jest co chwilę, oraz Olhą Menko – założycielką portalu skierowanego do społeczności ukraińskiej UAinKrakow.pl, ambasadorką Wielokulturowości miasta Krakowa, dziennikarką ukraińską mieszkającą w Polsce. Wiem, że to szalenie ważna rozmowa.